Relacje i związki

Uczucie do bólu

Miejscem, w którym stwarzam przestrzeń na to, by ukochana osoba czuła się bezpiecznie i wyrażała swoje potencjały jest moje Serce. Owo symboliczne serce – powinno stwarzać warunki dla poczucia bezpieczeństwa i akceptacji bliskiej osoby. Serce, którego ściany zamykają się na tę jedną osobę nie może tworzyć więzienia. Ściany serca to nie kraty ograniczające tożsamość ale okno, by dusza mogła odnaleźć okruszki do domu Boga.

A co to wszystko oznacza w praktyce?

W każdej relacji –  szczególnie partnerskiej nie zawsze angażujemy rozsądek. Takie tendencje szczególnie mają kobiety, choć zdarzają się mężczyźni, których reakcja czy zachowanie wynika bardziej z emocji i serca niż logiki.

Uczucia wypływające z serca, którymi darzymy partnera powinny stwarzać mu warunki do rozwoju, do jego akceptacji i poczucia, że jest przez kobietę zaopiekowany. To uczuciowa kobieta, może mu dać to, czego potrzebuje. Związek oparty na uczuciach tworzy bliskość. Często mówimy wówczas o relacji przyjacielskiej, czy takiej, w której to ciepło na sercu się odczuwa. Udzielając w przeszłości nauk przedmałżeńskich wiedziałam doskonale, które pary łączy uczucie. Wiedziałam też, które są „oddalone” od siebie. To zdrowe uczucie – serce, które sobie w relacji dajemy roztacza aurę pełną ciepła i ważne jest, aby to podtrzymywać i zadbać aby nie wygasło.

Niestety nie zawsze ta uczuciowość jest harmonijna i zamiast dawać poczucie bliskości – osacza.

Zamiast motywować do pozytywnych zmian i twórczości – zachowuje się natarczywie. Zamiast akceptować pewną odrębność partnera – staje się oziębła lub zmienia na siłę. Ileż razy słyszymy tłumaczenia: „ale ja to robię z Miłości… tak bardzo kocham, że chcę dobrze…”. Ale co to znaczy dobrze? Czy za dużo wylewności nie zemdli? Czy nadmiar czasu, który spędza się razem nie przytłoczy? Czy kontrola wad partnera, którym się przygląda, nie „zabije”?

Jeżeli nie panujemy nad tymi odruchami serca i wyłączymy logikę i rozsądek, możemy nie ujarzmić tej energii. Po to należy korzystać z umysłu i rozsądku, by wygasić pożądania, które nieukierunkowane powodują, że partner staje się moim całym światem.

Uczucie nie może być „kartą przetargową”, ani argumentem samousprawiedliwiającym swoje chore ambicje i wyobrażenia o partnerze, bo wówczas staje się uzależnieniem. A sam związek staje się nie relacją, w której wzrastamy i zachowujemy swoją odrębność, a więzieniem.

„Niech Twoje Serce stworzy partnerowi Dom z oknami, by uwolnić jego zdolności, a nie więzieniem, które zamiast okien ma kraty”. 

To mój punkt widzenia i moje doświadczenia. Pamiętaj! Nie musisz się ze mną zgadzać :) Zapraszam zatem do dyskusji.

%d bloggers like this: