Ja – dla Ciebie

Kim dla Ciebie jestem… 

W wędrówce do nieznanego o sobie?

Czy tylko przystanią dla utraconej duszy, spętanej granicami poplątanego umysłu…

Odpowiedzią na pytanie o zaginiony dom…

Czy nasyceniem młodzieńczych wyobrażeń o zakazanym dotyku?

Kim jestem…

Płaszczem narzuconym w chłodzie uczuć…

Czy częścią odklejonej warstwy, nałożonej jak pancerz, chroniącej przed uderzeniami wzroku?

Kim jestem?

Tymczasowym schronem w nadziei na ratunek, który nigdy nie nadszedł.

LSoulFree

W cieniu opuszczenia

Dziś wpis zainspirowany moją przypadłością, z którą borykam się od dzieciństwa – migrena, ból napięciowy – jakkolwiek jest nazywamy.  Ból głowy pojawiający się  po sytuacji stresowej rozległej w czasie lub krótkiej, ale o silnym natężeniu.

W skrócie, jakie są objawy migreny i do czego zmuszają organizm, wiadomo:

  • nadwrażliwość na hałas;
  • światłowstręt;
  • nudności do wymiotów – kolor żółty sugeruje o nadmiarze żółci w żołądku;
  • charakterystyczny, tępy ból w okolicach skroni lub z tyłu głowy;
  • niezdolność do jakiegokolwiek wysiłku fizycznego i umysłowego.

Poza fizycznym nie można pominąć na początku aspektu głównie przyczynowego.

Co może być bezpośrednim źródłem choroby?

  • Po pierwsze: według Roberto Barnai zwolennika Germańskiej Medycyny, głównym konfliktem migrenowych bólów głowy jest konflikt „opuszczenia”. Słowo to może sugerować zarówno pominięcie, pozostawienie lub – dla mnie  bardziej uzasadnione – opuszczenie z dewaluacją poczucia wartości. Opuścić kogoś to „zrzucić” do poziomu niższego lub zerowego.
  • Po drugie: może być to strach przed byciem widzianym – występ przed publicznością – lub niemożność sprostania czyjegoś oczekiwania w kwestii intelektualnej.
  • Po trzecie (to moja teoria, która bardzo często się sprawdza) Natłok nagromadzonych myśli, które pozostają wyłącznie na poziomie rozważań i codziennej „kontemplacji”. Nic z nimi nie robimy. Nie mogą ujrzeć światła dziennego ale skrywane, jak sekrety tam pozostają. Myśli, szczególnie te „natchnione”, ważne dla nas, dla naszego rozwoju napływają z taką częstotliwością, że powinniśmy je wprowadzić w czyn, lub wykreować czyli nadać im określoną formę.

Dlaczego tak wiele kobiet miewa te dolegliwości a niewielki odsetek mężczyzn? Ból głowy o podłożu napięciowym, migrenowym ma związek z relacją z ojcem. Zatem konflikt opuszczenia dotyczy relacji:

Ja – Bóg

Ja – Ojciec

Ja – Partner

W moim pokoleniu takie bóle miewała mama, babka i prababka. Więc musiał powstać konflikt pokoleniowy, kobieta – Bóg. Zresztą często słyszałam powiedzenie od babci: „Ciebie to chyba Bóg opuścił. 😉

Ja pamiętam ojca jako opiekuńczego, zaradnego. Zawsze pomagał w zadaniach domowych, szczególnie z języka polskiego :). Pamiętam jak wracaliśmy razem jednym autobusem, tato z pracy, ja ze szkoły. Zawsze miał banany i inne smakołyki. Mieliśmy zawsze bardzo dobry kontakt.

Skąd w takim razie poczucie opuszczenia przez niego? To poczucie niespełnienia w jego oczach, jako córka – idealna, prymuska. Był jednocześnie bardzo wymagający. Starałam się podtrzymać ten obraz idealnej córeczki, która przynosi bardzo dobre oceny.  Czułam się opuszczona i niezrozumiana intelektualnie. A ponieważ nie otrzymywałam za darmo, musiałam ciągle zasługiwać. Potrzebowałam, by mnie ciągle chwalił i mówił jak bardzo jest ze mnie dumny. Chciałam być MĄDRA – dla niego. Czułam się lepiej i pewna siebie gdy był obok. Stąd przyszło zrozumienie dlaczego, gdy dorosłam i zdawałam egzaminy studenckie, po każdym z nim miewałam migreny. Tak bardzo chciałam otrzymać ocenę, która podniosłaby moją wartość w jego oczach.

Warto tutaj wspomnieć, że nauka, egzaminy to zdobywanie wiedzy i poszerzanie świadomości. To są dzieci, młodzież ale i naukowcy, dorośli, którzy mają natchnienia, przełamują stereotypy i schematy myślowe. Często niestety nie chcą lub nie mają odwagi przewartościować myślenia społeczeństwa lub nie mają odwagi wyjść poza ramy myślowe pewnych instytucji i swego życia.  Wzbranianie się przed nadaniem kształtu myślom, inspiracjom i wcielenia ich w życie bardzo często może powodować oprócz migren również guzy mózgu.

Ową niezaspokojoną potrzebę docenienia przez ojca, „łatałam” bliskim kontaktem z Bogiem. Dlatego nauczałam o Nim przez 20 lat. Dlatego obecnie jest we mnie pragnienie mówienia o Nim – jednak w innej formie, w innej postaci niż do tej pory.

Nie trudno zauważyć, że ojciec może chcieć dla dziecka najlepiej, może się troszczyć i dbać, a dzieci mogą często i tak odczuwać jakieś niespełnione potrzeby, o których nie zawsze przecież mówią.

W relacjach partnerskich przeważnie byłam tą, którą mężczyzna opuszczał. Pomimo silnej więzi i dobrej komunikacji, gdzie nic tego nie zapowiadało, nagle zastawiał.

Z obecnym partnerem komunikacja od początku była jasna i uczciwa. Potrafił napisać dokładnie wtedy, gdy było mi źle lub w środku nocy: „dlaczego nie śpisz”? 😀 Nie zostawiał bez kontaktu, a jeżeli już to wyjaśnił przyczynę. Miałam odnośnie tej kwestii ogromny spokój. A jednak wciąż odczuwałam (szczególnie ostatnio) niedosyt bliskości. Po jego wyjeździe, częstotliwość napadów migreny się zwiększyła, a pojawił się lęk, więc poczucie opuszczenia jest uzasadnione.

Nigdy nie bałam się duchów, demonów. W dzieciństwie często widywałam zmarłych – usłyszałam to od mojej mamy. Jako nastolatka opiekując się dziadkami wieczorami przechodziłam obok lasu – bez lęku.

Ostatnio padło od osoby dla mnie ważnej pytanie: „Co jest twoim największym lękiem”? Pomyślałam, że chyba jakiś jest, ale nie mam pojęcia. Mój umysł poszukiwał odpowiedzi i nie potrafił znaleźć. Odpowiedz pojawiła się szybko.

Jakie przełożenie, wymienione wyżej odczucia opuszczenia, mają na symptomy migreny?

  • Symbolem ojca jest światło, słońce. Jako dziecko już nie mogłam spojrzeć w niebo. Odczuwałam ból i pieczenie. Proszę zwrócić uwagę, że podczas migreny jeden z objawów to „światłowstręt”. Odrobina światła, promyk słońca wpadający przez zasłonę powoduje ból oczu i potęguje ucisk w głowie.
  • Przebywanie w ciemności – nie ma w niej tego, który mnie opuścił. To pewnego rodzaju ucieczka w samotność, podobnie jak „chwilowa depresja”. Nie ma nikogo jestem ja, a w ciemności odnajduję „schronienie”.
  • Nadwrażliwość na dźwięki – nie chcę i nie muszę słuchać słów, które przypominają o mojej niskiej intelektualnej wartości, o wymaganiach, którym nie sprostałam.
  • Ogólnie osłabione mięśnie i niezdolność do funkcjonowania – „bo skoro nic nie potrafię, to po co się wysilać”?
  • Wreszcie wymioty – niemożność strawienia mojego konfliktu, w którym od dawna żyję.

Zastanawiając się więc nad pytaniem o mój największy lęk, odpowiadam: Moim największym cieniem jest lęk przed opuszczeniem. A odpowiedz przyszła z ciała, z bólu, którego nie może już znieść. Ciało po raz kolejny pokazało mi, że zmierzam nie w tym kierunku, wskazało, gdzie tkwi problem. Po raz kolejny stało się sprzymierzeńcem. Zawsze gdy chorujemy, ciało pokazuje nam, że za chorobą kryje się nigdy niezaspokojona potrzeba. Zwracajmy uwagę na symptomy ciała, na sylwetkę, skórę, stan, ponieważ jest ono drogowskazem, ponieważ jest częścią planu boskiego.

Jaka potrzeba może zatem się kryć za moimi bólami głowy?

  • Po pierwsze: potrzeba fizycznej i intelektualnej bliskości mężczyzny;
  • Po drugie: potrzeba docenienia mnie jako kobiety inteligentnej, mądrej;
  • Po trzecie: słuchanie jego słów uznania:
  • Po czwarte: że kobieta inteligentna może również być piękna i na odwrót, czyli potrzeba bycia kobietą tzw. „pełnowartościową”. Wbrew opiniom bowiem niektórych panów jedno z drugim nie idzie w parze. Ale to temat na osobny artykuł.

Jak w takim razie poradzić sobie z tymi bólami?

  • Włączyć leczenie medyczne: kiedy nic nie działa zażyć leki, wykonać badanie głowy;
  • Zadbać o atmosferę wypoczynku;

W moim przypadku nie działały nawet zastrzyki. Dlatego czas na przyjrzenie się bezpośredniej przyczynie, jako konfliktowi programującemu migrenę i poszukanie optymalnych rozwiązań.

  • Skoro potrzebuję bliskości mojego partnera, to zadbanie o rozmowę, w której konkretnie wyjaśnię jakie są moje potrzeby i jakie korzyści mogą wnieść do relacji. Skoro do tej pory tak było, myślę, że taki komunikat może tylko podnieść jakość atmosfery w związku.
  • Skoro dłuższa rozłąka nie wpływa dobrze poszukać innego rozwiązania, które będzie odpowiednie dla jednej i drugiej strony.
  • Niestety przy relacjach toksycznych, w których tkwi się latami bez zmian, należy przede wszystkim zadbać o siebie i zakończyć związek. Oczywiście ktoś może zapytać: „a terapia”, „przepracowanie w sobie”, „odszukanie swojego wewnętrznego ojca”? Oczywiście, że to ważne wskazówki, ale nie jest to takie proste, ponieważ wspólna terapia wymaga dobrej woli obojga, to również wybór partnera. A kiedy już odnajdziesz w sobie wewnętrznego ojca i nawiążesz relację, to nie oznacza, że partner nie odejdzie lub musisz znosić jego porażki i ignorancję.

To są rozwiązania, które mieszczą się w moim kanonie. Istnieją zapewne indywidualne, odpowiednie dla każdej osoby.

Życzę więc Wam kochani wytrwałości.

LSoulFree

 

 

 

 

 

 

Wieczność

W namiętności
Pragnieniu i pożądaniu
W jedności myśli
Przyjacielskim uścisku…
Spotkaliśmy się
W gorączce ciał

Rozebrana
Z bólu odejścia
Lęku porzucenia
Żalu po niespełnionych obietnicach
Niemocy wiecznej tęsknoty
Z roztargnienia, kontroli
I pięciu przykazań:
Nie zazdrość
Nie kłam
Bądź osiągalny
Dostępny
Na zawsze

LSoulFree

Współodczuwanie w uzależnieniach – alkoholizm

Uzależnienie od alkoholu dotyka obecnie nie tylko mężczyzn, ale również kobiety i niestety coraz więcej młodzieży.  Aby wiedzieć w jaki sposób – o ile to możliwe – pomóc osobie borykającej się z tym problemem konieczne jest zrozumienie dlaczego nagle abstynent zaczyna pić, dziecko uzależnia się a kobieta w lampce wina znajduje ukojenie.

Alkohol przetwarzany jest w wątrobie, w której gromadzą się wszelkie konflikty niespełnienia i potrzeby, braku, zależności od…

Alkohol to „ogień” i „woda”. Łączy w sobie te dwa pierwiastki, elementy.

Symbolicznie na poziomie biologicznym oznacza matkę (woda) i ojca (ogień). Odnosząc się do poziomu duchowego, to Duch i Bogini, serce i umysł.

Nadużywanie alkoholu rekompensuje poczucie braku jedności pomiędzy jednym i drugim – ojcem i matką, kobietą i mężczyzną. To nie znaczy, że rzeczywisty rozpad pomiędzy nimi nastąpił. Ważne jest odczucie dziecka, czy osoby uzależnionej. Wszak istnienie zależy od tych dwóch pierwiastków – nie ma nas bez rodziców, ojca i matki, kobiety i mężczyzny. Bez nich nie istniejemy, nie żyjemy, nie ma nas.

Kiedy relacje pomiędzy rodzicami nie są odpowiednie i dają poczucie zagrożenia dla dziecka, może pojawić się tendencja do zamykania się w sobie, buntu i agresji wobec któregoś z rodziców, do dewaluacji swojej osoby lub do ucieczki, w towarzystwo bądź używki – między innymi alkohol, ze względu na łatwiejszy dostęp do niego.

Pustka, która pojawia się po stracie bliskiej osoby, przypomina o braku oparcia, daje poczucie nie bycia i nie istnienia, a cierpienie wobec utraty tej „jedności” jest nie do zniesienia. Jedynym sposobem, który potrafi na chwilę ulżyć i dać poczucie Pełni jest alkohol.

Osoba uzależniona od alkoholu pragnie wypełnić wspomnianą wyżej pustkę po rozstaniu, odejściu ukochanej osoby, z którą była emocjonalnie związana. Osoba, która niejako porzuca lub odchodzi wypełniała do tej pory większą część i była dla uzależnionej(go) całym światem. Ta wielka „wyrwa” po odejściu jest dziurą emocjonalną. Chory może mieć wrażenie, że wraz z jej odejściem on przestaje istnieć: NIE MA MNIE BEZ NIEJ – NIEGO. Cierpienie w tym momencie jest nie do ukojenia, a umysł otrzymując bodziec alkoholowy odtwarza stan Pełni i połączenia z osobą, która odeszła.

Czy w skrajnym uzależnieniu zatem wystarczy ośrodek, detoksykacja? W wielu przypadkach owszem. Niestety wiadomo, że osoba uzależniona nie widzi często problemu, nie jest świadoma, że niszczy życie sobie i osób, które kocha. Zatem uświadomienie problemu alkoholikowi (alkoholiczce) nie działa, ponieważ w większości czasu żyją w nieświadomości, między innymi po to, by znieczulić się na ból.

Pomoc z zewnątrz osobie uzależnionej, od jakichkolwiek używek, nie przynosi często skutków, ponieważ to ona sama musi zobaczyć konsekwencje uzależnienia i przyznać, że potrzebuje pomocy. A żeby mogła je dostrzec musi być świadoma. Gdy odzyskuje stan trzeźwości na chwilę, wie, że to błędne koło, z którego nie może wyjść, jednak ten stan świadomego działania i wagi problemu trwa niedługi czas. Szybko zapomina o konsekwencjach, tłumacząc sobie: „przecież tym razem zapanuję”. Wiadomo, jak kończy się chwila słabości i dopuszczenia do siebie tego przyzwolenia na choć nie wielką dawkę.

Co może zrobić rodzina dla ojca, matka dla dziecka, czy  partner dla partnerki? Zaproponować terapię, ośrodek odwykowy, Esperal czyli pomoc w zakresie medycznym. Prawda jest taka, że można uzależnionego wspierać, wręcz trzeba, ale dopóki nie rozwiąże się problemu na poziomie przyczynowym, istnieje ryzyko, że nastąpi powrót do uzależnienia.

Alkoholik w stanie upojenia żyje wspomnieniami, które dają pozorną rzeczywistość. Nie potrafi spojrzeć za siebie i pogodzić się z faktem pozostawienia i samotności.

Wydaje się to beznadziejne? Trochę w istocie tak jest. Jak zatem odnaleźć przyczynę problemu?

  • Ważny jest moment, w którym ktoś zaczyna pić,  łatwiej wówczas odnieść to do sytuacji,  z którą może być to związane;
  • Zwrócić uwagę o kim bez przerwy ta osoba mówi, wspomina – lub druga skrajność – nie chce myśleć, słyszeć, rozmawiać.

Wydaje się jednak, że szukając rozwiązania tylko  na poziomie umysłu  i szukając przyczyny poprzez pytania i rozmowę możemy ponieść porażkę. Obwinianie i osądzanie takiej osoby również nie przynosi rezultatu.

Dlatego ważna jest pomoc kompleksowa czyli taka, którą podejmuje się na płaszczyźnie całej osoby:

  • ciało – detoksykacja (odtrucie);
  • umysł – pytania, które mają za zadanie naprowadzić uzależnionego na źródło konfliktu – terapia;
  • emocje – obecność i wsparcie bliskiej osoby, zrozumienie świata jej uczuć;
  • poziom duchowy – aspekt religijny (jest również bardzo ważny), lub poczucie po prostu opieki Wyższej Jaźni.

O ile łatwiej osiągnąć cel na poziomie ciała- wystarczy bowiem umieścić w ośrodku, podać kroplówkę lub wszyć Esperal, o tyle trudniej przewartościować myślenie i przekonanie, wypełnić pustkę emocjonalną, nie mówiąc o kwestii zaufania do Wyższego prowadzenia przez Boga i zaufaniu do Niego.

Myślę, że każdy z tych poziomów jest do omówienia w osobnych wpisach, niemniej warto teraz poruszyć tę kwestię.

Ważne, żeby chęć pomocy ze strony osoby wspierającej nie była gołosłowna.   Błędem jest udzielanie rad typu: „weź się w garść” lub stosowanie szantaży: „jeśli nie posłuchasz to…” .

Może warto zastosować inną taktykę i trochę sprytu. Pokazać choremu, że cierpimy razem z nim, że dzielimy nie tylko ból alkoholizmu, ale ból rozstania z osobą, z którą był bardzo związany. Dostrzec, zauważyć jego pustkę i wejść w nią razem z nim. Nie bać się tej bliskości.  Zauważmy, że to, co zbliża do siebie ludzi to wydarzenia i sytuacje o silnych zabarwieniach emocjonalnych. Koncert, uroczystości rodzinne, tam, gdzie jest dużo radości, ekscytacji ale i smutku, pogrzeby, choroba ciężka… Te emocje, które udzielają się bliskim są ogniwem łączącym. Często małżonkowie, którzy wspólnie przeżywają tragedię rodzinną potrafią mobilizować się i całym sercem walczyć o siebie i swoje życie.

A oto przykład:

  • śmierć rodzica, rozwód, rozłam pomiędzy rodzicami jest dla dziecka największą tragedią. Jeżeli emocjonalnie nie wejdzie w tę rzeczywistość, nie odczuje (nawet jeśli nie rozumie) i nie pogodzi się, istnieje duże prawdopodobieństwo, że sięgnie po alkohol.

Co zatem może rodzic zrobić?

Zaaranżować wspólny, dzień z córką (synem) lub wieczór. Wyjąć album ze zdjęciami, zacząć wspominać te chwile, które już nie wrócą, a które łączyły rodzinę, dawały radość, uśmiech, bezpieczeństwo i stabilizację. Powrót do nich zazwyczaj przypomina o nieobecności utraconej osoby i bólu. Ale kiedy matka, ojciec nie wstydzi się i pokazuje dziecku również te przeżycia, dziecko widzi, że nie jest w tej pustce odosobnione. Zaczyna dostrzegać, że nie jest w tym cierpieniu samo.

  • Trudniej jeśli osobą uzależnioną jest partner, ponieważ najbliższa mu do tej pory osoba może nie rozumieć jego potrzeb. Dlatego tak ważna jest szczerość wobec siebie i komunikacja, rozmowa na poziomie dorosły – z dorosłym, a to wymaga dojrzałości obojga.

Należy pamiętać jednak, że zawsze jesteśmy tylko towarzyszami osoby uzależnionej, ponieważ i tak wszystko zależy od wyboru, jaki ona dokona.   Można pomóc i wspierać do pewnego momenty, aż odczujemy, że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy. Mamy wręcz obowiązek pozostawić decyzję i wybór jej samej.

LSoulFree

 

 

 

 

 

 

 

 

Kobieta wojowniczka

Mój Duch rodowy to Wojownik – walczący, niszczący, samotnik… nie dbający o siebie, ale zawsze o innych, honorowy, nieszczęśliwie zakochany, uwięziony, nie znający do końca celu…

Kobieta mająca w sobie Ducha Wojownika, takich mężczyzn często spotyka. W nich zakochuje się, wspiera. Od zawsze rozumie, akceptuje ich drogę, wybory, zaciekle broni przed innymi…

Często nie ma pojęcia, że w istocie swej natury sama nią jest… Wybiera mężczyzn, ambitnych, życzliwych, „dobrych”, głoszących słowami wzniosłe idee i obietnice bez pokrycia… Zawsze zakochana w wyobrażonym ideale, dla którego szczerość i prawda nie mają niejednokrotnie znaczenia… Dużo czasu musi upłynąć zanim uzna w sobie „kobietę – wojowniczkę”, która nigdy nie zazna szczęścia u boku króla czy księcia.

Kobieta, która odkryje swoje miejsce przy  wojowniku, musi sama wewnątrz swej istoty nią być. W tej roli czuje się najlepiej. Musi być odporna na pozorny chłód, warunki jego życia,  na rozstania i niepewność czy powróci. Często potrzebuje ekscytacji,  emocji,  działania.  Czeka wiernie, aż wróci z kolejnej wyprawy, by słuchać o jego wygranej bitwie,   wrogu, czy o tych, którym uratował życie.  Nie musi mówić,  wystarczy, że podziwia jego siłę,  bystrość umysłu,  zapał. W razie konieczności sama zaś staje do walki, gdy widzi niesprawiedliwość, kłamstwo i obłudę. W razie zagrożenia życia jest zdolna do największego poświęcenia i oddania za niego życia.

To znany jej dobrze świat.

Ma wybór, albo będzie oczekiwać na księcia z dziecięcych marzeń i wyobraźni, albo dołączy do swego wojownika i będzie jego towarzyszką, akceptując warunki życia. To cena, którą płaci za wybór zgodny z jej naturą i sercem.

LSoulFree