Blog,  Poczucie uwięzienia

Rozterek Miłosnych obraz

W każdą relację, dla nas istotną i ważną wpisana jest utrata cząstki siebie, w jakimkolwiek aspekcie. Gdy kochamy, to coś w tej relacji zawsze tracimy. Pytanie, czy tę stratę równoważy zysk?

Czy w równie dużym stopniu otrzymujemy, co z siebie dajemy. Czy bilans wskazuje zawsze na straty? Jeżeli więcej daję niż zyskuję wówczas przy tej nierównowadze mam prawo odczuwać ból, cierpienie i wykorzystanie. Po jakiego licha więc to podtrzymuję?

Jeżeli dawanie w relacji jest równoważone przez drugą stronę, utrata siebie nie jest odczuwalna w tak dużym stopniu, ponieważ na innym poziomie coś zyskuję. To w partnerstwie wymiana… jak w tańcu. 🙂

Pytanie inne które się pojawia, to: z czego rezygnuję? Czy z moich marzeń, zdolności czyli tego, co czyni mnie tą którą jestem? Z mojej prawdziwej istoty, której przecież się nie wyrzeknę… celu, do którego dążę?

Czy rezygnuję z zachcianek ego, które niejednokrotnie podtrzymują sztucznie moje poczucie wartości… i czasem lepiej to utracić niż „karmić”, jak rozkrzyczanego we mnie stworka.

Może warto odpowiedzieć sobie na pytanie: Co daje mi ta rezygnacja z siebie w związku, w relacji.

Co chcę osiągnąć poprzez regularne dawanie bez wzajemności? Czy trwając w takiej trudnej „Miłości”, kieruje mną strach przed porzuceniem, samotnością, niespełnieniem?

Czy porzucenie moich ograniczeń i poznanie prawdy o sobie?

Różnica jest taka, że po ostatecznym rozstaniu będzie trzeba pogodzić się z wykorzystaniem i obdarciem z godności, bólem i bezsensownym cierpieniem, na które się godzimy.

Albo… również bólem, ale poczuciem, że dotarłam do mojej prawdy, kim tak naprawdę jestem i czego w relacji opartej na Miłości chcę.

LSoulFree

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: