Blog,  Związki

Mit i prawda o drugiej połówce

Która z nas panie nie chce odnaleźć mężczyzny swego życia, który byłby tą drugą połówką.

A który z mężczyzn nie szuka kobiety, która dopełniłaby tę jego połowę.

W literaturze, filmach… w życiu szukamy jej ciągle. Tęsknimy, marzymy i czekamy… nieustannie, aż w życiu pojawi się „wybranek serca”.

Mity o drugiej połówce ostatnio są bardzo modne, szczególnie w nurcie ezoterycznym, gdzie głosi się, że każdy z nas ma „przydzieloną” z góry, która istnieje, żyje, tylko trzeba ją spotkać. A gdy ją spotkamy, żyjemy długo i szczęśliwie.

Życie więc ucieka na szukaniu tej wyjątkowej osoby, która  dopełni w nas tę część, której brak odczuwamy.  Ten brak projektujemy na mężczyzn odczuwając rozczarowanie i smutek, kiedy okazuje się, że druga połówka, wymarzony ideał się zmienia lub co gorsza odchodzi. Kobiety coraz częściej mówią o swoim rozczarowaniu mężczyznami, a związki zawierane są w coraz późniejszym wieku. Tak więc idea – mit dotyczący istnienia drugiej połówki nie do końca się sprawdza.

Tymczasem ten wymarzony idealny mężczyzna istnieje, jak najbardziej. To za nim tęsknimy i dążymy do zespolenia z nim, a jest Nim Bóg, Absolut, Wyższa Jaźń czy Duch, który posiada wszystkie cechy, które nie są w nas zintegrowane, i nie rozpoznane. To Ten, który dla nas kobiet, jest zupełnym przeciwieństwem, mężczyzną i dopełnieniem. Dla mężczyzn zatem tą połówką jest Duchowa Kobieta – Bogini, która przejawia w sobie wszystkie cechy żeńskie, których mężczyzna nie zintegrował.

I nadaremno, szukać go wśród ludzi, ponieważ najpierw należy Go uwolnić z nieświadomości poprzez pracę nad swoimi lękami i swoim cieniem.

Ktoś może zapytać, czy wobec tego, jeśli zintegrujemy w sobie cechy mojej drugiej połówki to przestaniemy odczuwać potrzebę jej szukania na planie fizycznym?

Nie. Ponieważ nie jesteśmy samowystarczalni. Gdybyśmy byli tacy, nie istniałby podział na kobiety i mężczyzn.

Kto zatem najczęściej jest naszą drugą połówką. Z mojego doświadczenia wynika, iż często naszym ideałem wymarzonym są mężczyźni odpowiedzialni, z pozycją zawodową, przewidywalni. Dobrze jeśli miałby podobne zainteresowania, gust, pasje, byśmy mogły z nim spędzać wspólnie czas… Oczekujemy, że spotkamy takiego, który będzie niemalże identyczny. A kiedy spotykamy taką osobę niejednokrotnie odczuwamy znów brak, lub zauważamy, że cechy, które dotąd podziwialiśmy nagle zaczynają nas męczyć i rodzą stan wkurzenia.

Jaki zatem partner dla nas kobiet może być idealnym dopełnieniem?

Proponuję przyjrzeć się nowej  interpretacji mitu, o Narcyzie, który przytacza Farida (www.ciemnanoc.pl).

„Narcyz został zmuszony do pokochania swojego odbicia w wodze (odbicie w wodzie to oczywiście cień, najgłębsze przeciwieństwo) aż w końcu umarł – co jest metaforą dotarcia do najgłębszej pustki, śmierci ego. Kora zerwała narcyza, wiec można się domyśleć, że musiała również dotrzeć do swojego najgłębszego cienia, dlatego też Hades, bóg podziemia i ciemności, miał prawo ją porwać i uczynić małżonką – bo był jej tak naprawdę prawowitą połówką, największym dopełnieniem, które się ujawnia po dotarciu do pustki. To też tłumaczy, dlaczego w mitologiach, bogowie podziemia są wiernymi i kochającymi mężami, pomimo, że reprezentują śmierć, zniszczenie, ogień i piekła. Z kolei bogowie z „góry” a więc ci dobrzy, pozornie jaśni – „puszczali się” na prawo i na lewo – co nie dziwi, ponieważ reprezentują świadomość, która szuka, lecz nie poznała jeszcze swojego najgłębszego odbicia, swojego cienia, które w efekcie okazuje się być największą miłością i sensem istnienia. Największy skarb – spełnienie i miłość, zgodnie z duchowym paradoksem, jest zawsze ukryte na dnie najgłębszych piekieł, ciemności i pustki.”

LSoulFree

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: