Poczucie uwięzienia,  Uncategorized,  Wolna Dusza

Narodzić się na nowo

„Jeśli nie uwolnisz w porę swej duszy od tego, co ją ogranicza,

zmęczona sama może znaleźć sposób, by się uwolnić”.

Zastanawiające, że małe dzieci zdrowe, w pełni sił z natury swej są ruchliwe. Mówią co chcą – nie to, co my chcemy usłyszeć, emocje pokazują natychmiast – nie analizują, czy to się opłaca, są szczere – czasem do bólu, białe to białe, jak jest źle to jest źle – i tyle.

Później dorastają. Nie ma tyle spontaniczności, szczerości. Poznają ograniczenia, zasady funkcjonowania w społeczeństwie, muszą dostosować się do norm panujących w szkole, później w pracy. Dorosłość wymaga odpowiedniego zachowania, powściągliwości i wyważenia.

Jednak wraz z tą „dojrzałością” często traci się te aspekty dziecięce, zgodne z tym pierwotnym wzorem, który określa naszą Boską naturę; spontaniczność, szczerość, radość i pewną „jasność”.

Powrót do „naturalnego stanu”

Dziś często słyszy się, czyta o „odnalezieniu Siebie”, o wyrażaniu swojej indywidualności i zwróceniu się właśnie ku sobie.

Sam Jezus powiedział dając nam przykazanie Miłości:

„Będziesz miłował Boga, z całych sił… a bliźniego swego JAK SIEBIE SAMEGO”.

Punktem wyjściowym bowiem do kochania innych jesteś Ty sam. Pytanie na ile kochasz Siebie, ze szczyptą egoizmu, bo dlaczego niby mamy się go wyrzekać? Przecież to egoizm pozwala się chronić, dbać o swój komfort psychiczny, fizyczny. Ale… nie może on zabierać poczucia „humanitaryzmu”.

Wyjście ze społecznych „nie wypada”

„Mam ochotę przytulić przyjaciela kiedy go widzę.

–  Co Cię powstrzymuje?

Ale to mężczyzna.” 🙂

„Mam ochotę iść w rytm muzyki kiedy jej słucham.

–  Dlaczego tego nie robisz?

Przecież inni patrzą na ulicy.” 🙂

No właśnie: wymówki, „nie wypada”, „co na to rodzice”, „jestem dyrektorem”.

Funkcje społeczne

Funkcje, jakie w życiu pełnimy nakładają na nas zobowiązania i ograniczenia, kształtują, nadają formę i zanim się spostrzeżemy już nie jesteśmy tą osobą, która się narodziła jako: Katarzyna, Monika, Marek… Jesteśmy: dyrektorem, nauczycielką, matką, mężem. To zobowiązuje prawda?

A co na to nasze JA? Gdzie jest?

Podzielone pomiędzy rodziną a pracą, szkołą a domem, dziećmi a partnerem. Wszędzie po trochu, nie wiedząc jaką rolę pełni. Czy żyje, czy tylko funkcjonuje? Egzystuje czy doświadcza?

Czy to wina systemu, w którym żyjemy?

Czy przynależność do religii musi ze mnie czynić fanatyka, stawiającego wartości religijne ponad bycie człowiekiem?

Czy pracowitość i lojalność wobec szefa w firmie usprawiedliwia moją nieobecność przy mężu i dziecku?

Wreszcie: czy musimy porzucić religię, pracę, szkołę aby uwolnić możliwości Duszy i wrócić do DOMU – SWEJ ISTOTY? Czy ten fakt sprawi, że nagle odnajdziesz w sobie to wszystko, co bałeś się pokazać światu przez pół życia? Czy nagle poczujesz swoją wartość i wyjątkowość, kiedy zostawisz to, co Cię ograniczało?

Nie wiem… Czasem spektakularne zmiany, dają odczucie ulgi i oswobodzenia.

Pamiętajmy jednak, że to od nas i od naszego ugruntowania w sobie zależy, czy narzucane zasady „odkształcą” naszą spontaniczność i zabiorą poczucie wartości. To my decydujemy czy pozwolimy komukolwiek na ingerencję w życie i „zaśmiecanie” naszego Skarbu – Duszy. 🙂

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: