Tylko dla mężczyzn,  Uncategorized

Nowe oblicza hazardu – Dusza hazardzisty

Mężczyzna Hazardzista

Kim jest według Wikipedii?

„Osoba, która decyduje uczestniczyć się w grze z elementami losowości (występującymi w mniejszym lub większym stopniu), ryzykując pieniądze lub inne dobra w celu uzyskania wypłaty w formie pieniędzy, prestiżu, czy po prostu zadowolenia.

Według E. Czarny i E. Nojszewskiej w grze zupełnie losowej hazardzistą można nazwać osobę, która dobrowolnie uczestniczy w grze, która nie ma cech gry sprawiedliwej – tzn. wartość oczekiwana funkcji wypłat gracza jest mniejsza od zera.

Według dr Roberta L. Clustera (uważanego za ojca profesjonalnej opieki nad nałogowymi hazardzistami), hazardzista to osoba uczestnicząca w grze losowej ryzykująca utratę czegoś wartościowego. Dopuszcza on określenie hazardzistą osoby, która zarabia na hazardzie.”

A w opinii publicznej, jakie jest pojęcie hazardzisty?

Sami wiemy. To ktoś nieodpowiedzialny, lekkoduch, a grę przedkłada nad rodzinę i inne wartości. Jest zimny, pozbawiony uczuć, nie liczy się z nikim i niczym. Jednym słowem – Broń Panie Boże od takiego!

Przegra dom, pracę i jeszcze żonę sprzeda. Trochę sarkastycznie? Nie do końca jednak tak jest.

Hazard jako uzależnienie

Nie chcę w tym artykule poruszać kwestii hazardu jako uzależnienia, ponieważ jest to temat odrębny i poświęcę mu więcej uwagi w innym czasie.

Kim jest hazardzista?

Chcę skupić się tutaj na czymś innym.

A mianowicie na znaczeniu tego wyrażenia jako aspektu w nas. W każdym z nas drzemie hazardzista. Jedni używają go, a inni pozwalają, by całe życie „drzemał”. Nie mają odwagi obudzić go i w odpowiednim momencie użyć, gdyż w potencjale hazardzisty ukryte są możliwości takie jak: odwaga, ryzyko, umiejętna ocena sytuacji i wyważenie. 

Jak wiemy, każdy czyn, akt, problem ma dwie strony – pozytywną i negatywną, ma swój cień i światło. To my decydujemy o wyborze i oceniamy swoje predyspozycje i możliwości, opanowanie. To my określamy na ile mamy odwagę i siłę mierzyć się z doświadczeniami i wyzwaniami życiowymi i czy jesteśmy na pozycji wygranej czy przegranej – a może decyduje czynnik losowy?

Nowe pojęcie hazardzisty

Ludzie zazwyczaj dzielą się na dwie grupy – jeśli chodzi o doświadczenie życia – na tych, którzy dążą do życia na jakimś poziomie, standardzie. Mówią „chcę stabilizacji, komfortu”. Jest im wygodnie w swoim fotelu, domu. Do szczęścia potrzebują wygody, ciszy… ale czy żyją? Są zadowoleni z tego, co posiadają i mówią: „jest ok”.

Druga grupa to ci, którzy chcą doświadczać, delektować się życiem, dostarczać sobie bodźców – niekoniecznie pozytywnych – by czuć, że istnieją i żyją. Ta forma doświadczania życia może jedynie rozwijać się w formie ryzyka.

Hazardzista to człowiek, który lubi wyzwania, „żyje niebezpiecznie” i podejmuje ryzykowne wybory, wchodząc niemalże całkowicie w wydarzenia, również na innych płaszczyznach.

Ludzie z Duszą hazardzisty lubią niebezpieczne życie, nie tylko sprawdzając się fizycznie np. w sporcie, ale również psychicznie i duchowo. Niejednokrotnie ocierają się o śmierć, zbliżając się do granicy „życia i śmierci” czerpią z tego „lęku” energię, która sprowadza ich znów na ziemię.

Człowiek „hazardzista” czasem stawia wszytko na jedną kartę, wie wówczas, że może zyskać a może wszystko stracić. Jest w grze do końca. Nie wycofuje się. Jeśli tak to „pasuje” na chwilę. Wychodzi jako zwycięzca lub ponosi porażkę. Jest w nim siła, której nie potrafi opanować. To dzięki niej ma odwagę pozostać w grze.

Hazard w życiu

Element hazardzisty jest wpisany w moje pochodzenie: pradziadek, wujek jeden, drugi… jeśli nie w znaczeniu dosłownym to przenośnym – byli „hazardzistami”. Kochali ryzyko i czynnik adrenaliny, dreszczyku emocji, który towarzyszył ich działaniom wysoce ryzykownym.

W swoim życiu również mam to „szczęście”, że na mojej drodze spotykam dosłownie takim mężczyzn. Ten fakt pozytywnie na mnie działa i mobilizuje do działania, do pracy, pomysłów. Sama nie wiem do końca dlaczego, natomiast przy nich uruchamia się we mnie chęć do życia i ryzykowania – może nie tyle w grach losowych, co ryzykowania utraty „czegoś”, co jest mi dobrze znane i cenne.

Tak! Jest we mnie Dusza hazardzistki moje wyzwania to ryzykowne związki, zmiana pracy i miejsca zamieszkania. W tych wszystkich sytuacjach używałam tego aspektu hazardzistki.

Czy się bałam? Oczywiście, że tak. Ale wiedziałam, że jeśli nie wykorzystam „dobrej passy” to za chwilę stracę SIEBIE. Stawka była wysoka, postawiłam wszystko na jedną kartę. Albo się uda – trochę decydował czynnik losowy – albo będę żałować do końca życia, że nie wykorzystałam tej „passy”.

Często wygrywam ponieważ oceniam swoje możliwości. Resztę pozostawiam Bogu.

Zawsze jednak coś tracę. Ryzykując, wchodząc w każde wydarzenie odchodzi iluzja, fałszywy scenariusz dotyczący roli jaką pełnię będąc w grze. Roli kobiety, matki, partnerki…

Dla mnie ryzyko to sztuka prawdziwego życia. Staram się być zawsze przygotowana na nadarzające się okazje do nauki w szkole nazywanej „ŚWIADOMOŚĆ”.  Oczywiście nie odpuszczam, bo wiem, że wówczas nigdy nie przegram.

Kochani, życzę Wam odwagi w podejmowaniu ryzyka. 🙂

 

 

 

 

 

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

3 komentarze

  • Ewa - Marika

    Przyszło mi do głowy trochę myśli i skojarzeń w związku z tematem. 🙂 Pewne ryzyko pojawia się zawsze, gdy człowiek schodzi z kanapy czy fotela i zaczyna działać gdyż wie, że siedzenie na nich nigdy nie posunie go choćby o milimetr do przodu. Moją uwagę przykuły słowa: „Często wygrywam ponieważ oceniam swoje możliwości. Resztę pozostawiam Bogu”. I to jest właśnie sedno sprawy, dusza hazardzisty, ale w pozytywie. Czyli ogólnie mówiąc świadomie dokonywane wybory, działanie w którym jest miejsce na refleksję oraz świadomie podjęte ryzyko. Ryzyko, bez którego czasem nie da się wprowadzić konkretnych zmian ani pójść dalej na drodze własnego rozwoju. 🙂 Natomiast na tym drugim, skrajnym biegunie nie ma żadnego oceniania możliwości, jest totalne zatracenie się i gra do upadłego, do samego końca. Bez odwrotu i refleksji…

      • Ewa - Marika

        Dokładnie! Na drodze doświadczeń… Choć powiem szczerze, ja wciąż uczę się rozwagi. Zdarzało mi się bowiem balansować między nadmierną ostrożnością i skryciem a zbyt dużym ryzykiem. Z hazardzisty przetestowałam może nie typowy hazard, bo do niego nigdy nie miałam skłonności, ale zdarzało mi się podejmowanie działań ryzykownych, mogących zaszkodzić ciału czy ryzyka w postaci palenia wszystkich mostów i zaczynania od nowa. Czasem to było takie granie z diabłem w ruletkę, doprowadziło do pewnych strat, ale jednocześnie pomogło mi zdobyć trochę doświadczenia i wypracować w sobie bardziej świadome podejście do życia oraz zwiększyć szacunek do własnego ciała.

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: