Blog,  Poczucie uwięzienia

Nauka samodzielności

Tyle narzekamy na los.

To się nam nie udaje, spotkanie o pracę nie wychodzi, dzieci są nieposłuszne. Uwziął się, czy co? Najłatwiej obwinić. Kogo? Sąsiadów, pracodawcę, wszystkich wokół. Później można siebie. W końcu. Jak nie oni, to ja. Wiadomo! Ktoś winny musi być.

A gdyby tak spojrzeć z nieco innej perspektywy? Może pomoże, któż to wie?

Kto z nas nie zna takich mechanizmów samoobrony przed rodzinnymi katastrofami, niedolą, ciężarem życia. Jeżeli za dużo tych boleści to jeszcze zostaje Bóg. To wszystko Jego wina! Czyżby?

Nauka w doświadczeniach

Doświadczenia, które nas spotykają, w które bardziej lub mnie świadomie wchodzimy sami, poprzez nasze wybory, niekoniecznie muszą być karą lub zapłatą za czyny. Niejednokrotnie są nauką dorosłości i samodzielności.

Któż nas widział nie widział małego dziecka uczącego się chodzić? Zaczyna raczkować. Podnosi się. I … upada. Wstaje i znów się przewraca. Nikt nie mówi: „zobacz to mamusia ci podkłada nogi żeby cię nauczyć”. Mama obserwuje. Czasem podnosi, podaje rękę. Nie poniesie na rękach uczące się chodzić dziecko bo wie, że uczyni je w ten sposób kalekie z niedorozwojem fizycznym, oby tylko.

Na drodze życiowej jesteśmy dziećmi uczącymi się chodzić w świecie, w którym panuje również chaos, wyzysk, niesprawiedliwość. Przeszkody na drodze, w życiu, w którym uczymy się podejmować decyzje, ponosić konsekwencje swoich czynów, radzić sobie z ludźmi, którzy nie zawsze mają czyste intencje, trzeba usunąć lub ominąć.

Przestańmy winić Boga za to, że nie radzimy sobie. On jest. Przygląda się, podaje dłoń, wspiera, ale nigdy nie pozostawi Cię leżącego na ziemi.
Nauka chodzenia wśród traum, przykrości, nędzy to nauka świadomych wyborów, czasem pełnych lęku i strachu, ale zgodnych z Twoimi pragnieniami, marzeniami i Jego celem, do którego Cię powołał.

LS&AT

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: