Uncategorized,  Związki

Pięćdziesiąt twarzy…

Pięćdziesiąt twarzy… seksu, a tak na prawdę jedno oblicze…

Wobec ostatniej rozmowy z pewnym panem… Aż mnie korci, żeby napisać, i oto krótkie rozważanie. 🙂

W lutym weszła do kin trzecia część trylogii „Pięćdziesiąt twarzy Greya”.

Wielu prześcigało się w interpretacjach, wyrażaniu opinii… w każdym razie wywołał emocjonalną burzę.

Film ma zarówno wielu zwolenników jak i przeciwników.

Panie oglądają, a powieść czytają z wypiekami na twarzy. Nie jedna marzy o mężczyźnie dominującym, męskim, silnym, a jeżeli takowy jest u jej boku, to fantazjuje o „zabawach” z użyciem szczypty siły i urozmaicenia. Ale być może nigdy o tym mężowi nie powie, bo nie wypada, bo co pomyśli, bo…

Reakcja panów? Hmmm, nieco inna.

Może któryś pomyślał: „w zasadzie czemu nie”, lub „kochanie spróbujmy”, lub „na coś Ty mnie przyprowadziła”.

Jeśli, któraś z kobiet była po seansie zdegustowana, to zazwyczaj różnicą wynikającą z przedstawienia tej relacji i fabuły w książce, a tej na planie filmowym.

„Uderz w stół”

Wobec refleksji dotyczącej filmu o dość kontrowersyjnym temacie seksualności, dostrzegłam wśród widzów następujący podział:

  • jedni to ci, którzy uważają, że seks ewentualnie może być… jako dodatek do życia małżeńskiego (partnerskiego), bo „przecież w związku nie to jest najważniejsze”! Ta postawa najczęściej dotyczy kobiet. Jednak coraz więcej mężczyzn ma ostatnio podobne stanowisko. Mają rację – częściowo, ponieważ wszystko zależy od cech indywidualnych i sytuacji.
  • inni, to ci, którzy po prostu zdobywają kobiety – fizycznie –  jak Mount Everest, jedna po drugiej, bo  przecież są tacy męscy, a tak serio mówiąc jedyną osobą, której chcą udowodnić swoją męskość są oni sami.

Można rozpatrywać każdą grupę osobno, dlaczego tak jest, jaki schemat rodzinny powtarzają lub jakie blokady ich ograniczają.

Jednak chcę zwrócić uwagę na inną grupę ludzi.

Na tych, którzy potrafią przyznać, że seks z partnerką/partnerem sprawia im ogromną radość. Mają ochotę często obdarowywać siebie dotykiem i pieszczotami. Rozmawiają  o tym i mają odwagę eksperymentować. Są otwarci na siebie nawzajem i pomimo upływających lat, nadal korzystają z cielesnych „igraszek”.

Wydaje się, że seks dla nich jest istotnym elementem, być może dla innych, którzy obserwują ich – najważniejszym.

Ale jeśli w tym wyrażaniu miłości poprzez swoją cielesność, nagość i dotyk bez wstydu jest akceptacja ciała i reakcji, jest przyzwolenie w poczuciu wolności, to w sytuacji tymczasowego rozstania, choroby, kryzysu potrafią powstrzymać się i ukierunkować energię seksualną na działanie. Nie zdradzają i nie szukają okazji, ponieważ czują wartość swojej osoby. Potrafią czekać i mają szacunek do siebie,

Wiedzą bowiem, że na wszystko przychodzi odpowiedni moment, a okres pustki może być wypełniony tęsknotą, która dla relacji partnerskiej może być odpowiednio wykorzystana i ekscytująca. 😉

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: