Blog,  Związki

Potęga zazdrości

Nigdy nie podejrzewałam siebie o ataki zazdrości.

Cieszyłam się jak dziecko, gdy komuś się powodziło, nieważne w jakiej sferze. Gratulowałam i „głosiłam” słowa pełne uznania dla osoby odnoszącej sukcesy. Byłam dumna z siebie, że temat zazdrości mnie nie dotyczy, a jeśli już to obiektem tego uczucia byłam raczej ja.

Do niedawna.

Pierwszy raz to uczucie pojawiło się gdy relacja z obecnym partnerem zaczęła nabierać intensywnych barw. Zaczęło mi na nim zależeć i nim się zorientowałam stałam się obsesyjnie zazdrosną, podejrzliwą babą, która awanturuje się i sprawdza każdą rozmowę. A ponieważ w początkowym etapie tego uczucia, gdy jeszcze nie było ono tak rozbujałe, nie zwracałam na nie uwagi, rozrosło się do uczucia, które zamęczało i jego i mnie. Stałam się podejrzliwa. Myśli krążą wokół tego z kim rozmawia jak patrzy… Bacznie go obserwuję…. Zmusiło mnie to do przyjrzenia się nie jemu, ale sobie.

Zazdrość jest uczuciem, jak każde inne i to nie ono niszczy związek, ale sytuacje, które dzieją się pod wpływem zazdrości, sceny, awantury czy przysłowiowe „tłuczone talerze” na głowie partnera.

Skąd tak nagle? Teraz, gdy jest coraz lepiej, gdy mi pokazuje że mnie kocha, gdy chce zapewnić mi spokój, bezpieczeństwo…

Zazdrość a lęk

Wraz z zazdrością pojawił się lęk ze odejdzie, a może to lęk, że zdradzi, wywołał zazdrość? To nie tylko lęk, że zdradzi fizycznie, ale bardziej strach, że pozostają w związku ze mną zatęskni za kimś innym. Pogmatwane to…

Gdy pojawia się uczucie zazdrości staję się zaborcza, chcę go zawłaszczyć dla siebie. Chcę być najważniejsza dla niego, być całym światem, chcę go zagarnąć i zamknąć w moim świecie. Uczucie zazdrości pozwala skupić uwagę na sobie i przyjrzeć się sobie. Pokazuje, że nie czuję się dla niego ważna, wskazuje na moją niepewność, nie tylko w stosunku do siebie samej ale i wobec niego. Nie jestem ważna dla niego, bo w gruncie rzeczy nie jestem ważna dla siebie.

Nie chodzi tylko i kobiety. Chodzi o mnie. Chcę dzielić się z nim moimi myślami, pomysłami. To silne pragnienie bycia atrakcyjną nie tylko fizycznie ale również, a może przede wszystkim, intelektualnie, gdy czuję się w tej sferze zaniedbywana.

Ale zazdrość ma również pozytywny biegun. Pokazuje, że zależy ci na tej osobie, że chcesz mimo wszystko z nią być i jest dla Ciebie ważna.

Wcześniej tego nie miałam. Może relacje nie były dla mnie tak ważne. Może nie chciałam tak bardzo go dla siebie. Może… Mogę analizować, pytać… Ważniejsze jest co z tym dalej zrobić.

Jak sobie pomóc?

Jak przekierować zazdrość i jej energię w pozytywną stronę. Skupić się na sobie. Na swoim rozwoju. Zainwestować w atrakcyjność.

Nie informować partnera o każdym działaniu. Pozostać trochę tajemniczą. Mieć w swej przestrzeni, coś, co pozostawię tylko dla siebie. Odwrócić sytuacje. Wzbudzać zazdrość. Poświęcić czas sobie. Zrobić to, co uczynił partner. Z momentem skierowania uwagi na siebie, zadbania o swoje zainteresowania, o swój rozwój stał się mniej zazdrosny.

Przeciwieństwo zazdrości to wolność od myśli o nim, nadmiernego zainteresowania, ale i ufność. Odczuwając ograniczenia w pewnej sferze wzbudzane są uczucia braku, niemocy. Przyjrzyj się obiektowi zazdrości… Zazdrosna jestem o młode kobiety, bo nie mam tolerancji do mojego wieku, dojrzałości. Bo coś jest to mnie nieosiągalne. Nie czuję się wystarczająco atrakcyjna.

Wyjściem jest skupienie się się na wydobyciu piękna z tego co już posiadam, dojrzałość kobiety, doświadczenie i mądrość, skupić na atutach, które są w moim zasięgu, na miarę moich możliwości… Sprawić, by to one były zazdrosne o mnie.

Obiekt zazdrości pokazuje mi czego nie mogę mieć, co jest poza moim zasięgiem, a bardzo tego pożądam.

Przyjrzyj się sobie. 🙂

 

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: