Blog,  Poczucie uwięzienia

Pustka w stracie

Idę ulicą.

Widzę parę żywo gestykulującą i krzyczącą na siebie. Odchodzą od siebie i znów wracają. Skojarzenie z rzeczywistością, w której partnerzy rozstają się i wracają, jednak niekoniecznie wyciągając wnioski z nieporozumień.

Dlaczego kobiety, niezależnie od wieku tkwią w chorej, pełnej bólu i cierpienia relacji z mężczyzną, chamem, prostakiem, bez sensu i przyszłości. Powodów jest co niemiara… A są one mniej więcej takie:

Po pierwsze , czy utrzymam się finansowo bez niego?

Po drugie… bez niego będę cierpieć, bo go kocham.

Po trzecie… tyle wspomnień przecież mamy – fakt, zwłaszcza tych negatywnych.

Po czwarte, co na to dzieci? To ich ojciec…

Po czwarte… Można po dziesiąte, ale po co?

Te argumenty są składową na jeden najważniejszy lęk: PRZED SAMOTNOŚCIĄ. Ten lęk przeżywa każdy, w mniejszym lub większym stopniu, lecz jednak… Osoby, bardzo emocjonalne, czułe, potrzebujące doznań cierpią na niego w większym stopniu. Samotnik w naturze ma mniejsze szanse na przetrwanie. U ludzi to odczucie samotności przenosi się na poziom fizyczny (sama w mieszkaniu, podczas imprez…), duchowy, wyobrażeniowy, itd.

Lęk zatem przed samotnością nas paraliżuje. Dlatego wolimy znosić obelgi, poniżanie, bo jest to nam znane, bo przynajmniej ktoś mi towarzyszy. Wbrew niektórym stereotypowym powiedzeniom, jak jest niezadowolony, jak krzyczy, jest zazdrosny to znaczy, że mu zależy, to znaczy, że kocha. Nic bardziej mylnego. Jeśli mężczyzna wytworzył sobie mechanizmy takiego zatrzymania przy sobie kobiety, mechanizmy oparte na lęku, by kobietę zatrzymać, to na pewno to nie jest Miłość. Czy czujesz się bezpiecznie, kiedy w najmniej oczekiwanym momencie wpada w furię i bluzga? Czy czujesz w tej sekundzie, minucie jego miłość? Czy możesz z zachwytem i pewnością powiedzieć: Boże, jak on mnie kocha…

Czego się boisz? Że będziesz sama? Denerwują Cię zakochane pary, które widujesz na ulicy? Wkurzają inni faceci, szczególnie ci przychylni, bo przypominają, że facet, którego kochasz nie okazuje ci miłości? Czy lękasz się, że Cię nikt nie pokocha i zostaniesz sama do końca życia. Co wtedy?

Zakończony związek, relacja szczególnie ta oparta na silnym zabarwieniu emocjonalnym i silnej więzi (nie piszę o uzależnieniu bo nie zawsze ono jest), po porzuceniu „wrzuca” nas niejako w emocjonalną pustkę. Jest niekiedy tak wielka jak kanion. Najpierw wpadasz, próbując z nadzieją wzlecieć w górę. Wówczas myślisz, nieee, na pewno mnie kocha, jeszcze można coś zrobić. Ale niestety nie można. Najgorsze jest zderzenie z rzeczywistością. Spadasz na sam dół pustki, i wówczas nie zostaje nic. Rozpadły się wszystkie marzenia, wspólne plany i cele, rozpadły się wszelkie nadzieje i iluzje, że kiedyś… że może… Ten moment zderzenia z realnymi realiami, zderzenia z prawdą o relacji, o drugiej osobie, ale przede wszystkim o sobie samej, o swojej naiwności i wierzeniach w „żyli długo i szczęśliwie” przynosi najwięcej bólu. Bo zdziera z Ciebie resztki naiwnej wiary w to, że twoja miłość go zmieni.

Pustka przypomina, że nie zostało Ci nic. Zostałaś sama: w domu, ze swoimi myślami o nim, które wracają, z niezrealizowanymi marzeniami i przygniecionym sercem. Tę pustkę może zapełnić ktoś, kogo pokochasz z wzajemnością. Pytanie, czy warto nie kończąc jednej straty rozpoczynać coś, co będzie „wyjściem awaryjnym”. Ta pustka przez mężczyzn często nazywana jest nudą. Osoby znudzone, życiem, partnerem skłonne są zdobywać dalej. Tak po prostu, by się znieczulić. Nie ma jednej kobiety to czas znalezć inną.

Nie na tym to polega.

Stratę partnera łatwiej znieść osobom dbającym o swoje życie wewnętrzne, mającym pasje, hobby. To, co robią daje im satysfakcję, nie muszą nikomu udowadniać, że są wartościowe, nie muszą zabiegać o uwagę, bo lubią swoje towarzystwo. Bolesne rozstanie, odrzucenie przez partnera jest okazją do zmiany swoich zainteresowań, co tam… do zmiany życia. Czasem upadek na dno kanionu czyni Cię niezdolną do życia, funkcjonowania w społeczeństwie, w rodzinie, a rekonwalescencja przeciąga się w nieskończoność. Upadek na dno ma jednak zdolność odradzania. Może przynieść zrozumienie starych nawyków i stereotypów i dać ci możliwości rozpoczęcia wszystkiego na nowo, z realnym i trzezwym osądem pewnych symptomów relacji.

LSoulFree

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: