Blog,  Związki

SOS dla Miłości

Ostatnio „prześladuje” mnie pytanie:

Czy można odbudować relację, w którą wchodzi się z pełnią nadziei, wiary i pewności, że przetrwa nawet koniec świata? Właściwie zapada się w nią całą istotą, oddając siebie – Duszę, Ciało, Serce i Umysł. Wszystkie przedsięwzięcia planuje się razem, wycieczkę, kino, wybudowanie domu i stworzenie rodziny, takiej „z obrazka”, wymarzonej – bo niekiedy nie znanej dotąd, nierealnej.

Scenariusz przedstawia się następująco. Spotykamy się, poznajemy. Rozmowa toczy się, jakbyśmy znali się od wieków. Co tam – od zawsze, jak tylko powstał wszechświat. Każda chwila jest wypełniona myślami o tym/tej, który mnie uzupełnia, o potencjalnym partnerze.

Z takimi uczuciami – z rozpędu – wchodzimy w partnerstwo, które już ma być na zawsze.

Wreszcie planujemy wspólne zamieszkanie. Żyjemy razem, sypiamy, planujemy zakupy. Wszystko super. Spełnia się nasze marzenie. Ale zaczyna się też rzeczywistość. Poznajemy się coraz bardziej – przede wszystkim nasze wady, ograniczenia, które były niewidoczne, bo zakrywały je różowe okulary.Pozwalamy sobie zatem na więcej, cel został osiągnięty, więc można złapać oddech. Energia została spożytkowana na pokazanie wszystkich naszych atutów – nagle nie wystarczyło jej do podtrzymania tego, co osiągnęliśmy, jakby ogień podgrzewający temperaturę zgasł.

W następnym etapie, jeśli nie dostrzegamy „czerwonej kontrolki” sygnalizującej brak paliwa dla czułości, randek wzajemnych, wyjaśnień na bieżąco, może się załączyć alarm: „Naprawa niezbędna”! Warto te pierwsze sygnały zauważyć i już zająć się naprawą nie czekając na lepszy dzień, nastrój czy samoistną poprawę.

Przy nakładaniu bowiem nierozwiązanych problemów, braku komunikacji, nieporozumieniach trwających miesiące, lata „naprawa” jest bardzo kosztowna, aby nie ocenić – do „kasacji”.

W obliczu tych rozmyślań ukazał się moim oczom taki obraz:

„Kosz, w którym na samym dnie leży lśniąca perła, kosztowna – praktycznie bezcenna. Jest malutka, prawie niewidoczna. Co jakiś czas wkładamy tam papierki, niepotrzebne rzeczy. Przykrywamy ją stertami nikomu już nie potrzebnych śmieci. Kosz jest pełen, a my nagle przypominamy sobie, że gdzieś na dnie pozostawiliśmy skarb, zapomniany i zakryty stertą brudów. Chcemy więc odkryć go i odszukać. Tak jest z uczuciem, które nadal w związku jest żywe, lecz przygniecione ciężarem oskarżeń, niesłusznych osądów i brakiem rozumienia.

Jak odkopać – odszukać ponownie zagubiony na dnie skarb, tak, by jak najmniej się ubrudzić?

Czy w ogóle jest to możliwe?

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: