Uncategorized,  Uzależnienia

Uzależnienie emocjonalne

„Rozsądzić powinien zawsze chłodny umysł, a nie gorące serce”.

Cytat, który jakiś czas temu usłyszałam.

Odwieczny dylemat w temacie związków: upraszczając – kochać czy być szczęśliwym? Dlaczego tak? Ponieważ wybór  z poziomu serca przynosi ból i zawód. Nie zawsze, aczkolwiek często.

Problem pojawia się najczęściej przy toksycznej relacji, gdy czujemy się wykorzystywani, oszukiwani, jednym słowem, gdy nasze wyobrażenia o partnerze mają się nijak do rzeczywistości. Zazwyczaj dotyczy to osób emocjonalnych, w pewnym sensie uzależnionych od „uczucia zakochania” i nie zawsze kobiet.

Emocjonalność

Należę do osób emocjonalnych i nadmiernie uczuciowych, a moja wrażliwość jest dla mnie jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Szybko się ekscytuję, cieszę jak dziecko, w płacz wprowadza mnie czyjaś krzywda, brak wrażliwości denerwuje, szybko odczuwam niezgodę na coś… 

Osoby emocjonalne szybko reagują, nie zawsze adekwatnie do sytuacji i emocje nimi sterują i rządzą. 

Emocje to język i słowa Duszy, która czasem krzyczy, cieszy się, nie zgadza… Emocje, uczucia pozwalają na bliski kontakt z nią i zażyłą relację. Gdy jestem spokojna wówczas wiem, że jestem z nią w harmonii.

Czy można być uzależnionym od odczuwania i emocji? 

Zdecydowanie tak!

„Moje istnienie zależy od tego jak bardzo odczuwam.”

„Mój związek istnieje na tyle, na ile porusza moje emocje i jak silne są uczucia.”

Związki partnerskie, relacje, sytuacje są na tyle godne uwagi, na ile poruszają ich sferę emocjonalną. Intensywność odczuwanych emocji warunkuje wartościowość relacji – niestety, nie zawsze pozytywnie.

Znacie powiedzenie, „Kto się czubi, ten się lubi”?

Owszem, po części to prawda. Tylko po części. Mamy czasem tendencję do usprawiedliwiania krzyków partnera, dzieci, rodziców, argumentując: „bo tak bardzo chcę dobrze, że się denerwuję, tak bardzo kocham, że się wkurzam”. Nie ma gorszego usprawiedliwienia!

Nie ważne, że każdy wokół  widzi, że relacja wyniszcza, nie przynosi zadowolenia. Nie ważne… bo przecież „kochamy się”. Czyżby? Co tak naprawdę znaczy „kochać”? Czy uczucia to wszystko?

To uczucie „zakochania” – odbiera rozsądek, racjonalne myślenie. Żyjemy w świecie z jakiejś bajki, wszystko wydaje się idealne, a jeśli takie nie jest, to i tak jest super.

Nadmierna uczuciowość i emocjonalność nie może zostać pozostawiona bez „uprzęży”, bo ślepo biegnie i nie potrafi się powstrzymać. Nie możemy pozwolić, aby raniła innych. Nie możemy tłumaczyć nią naszego popędu, charakteru, osobowości. Kiedy przeradza się agresję i wymyka spod kontroli, to znaczy, że wymaga zauważenia, by ją wygasić.

Jak wytłumaczyć i zrozumieć serce?

Jedynym wyjściem jest zacząć dostrzegać fakty i włączyć w relacje logikę.

Kiedy nawiązujemy dialog serca z rozumem i uczymy się nawzajem słuchać przecieramy szlak, którym popłyną informacje i który pozwoli nam zachować równowagę. Przyzwyczajamy się do dialogu i „kompromisów” pomiędzy uczuciami i logiką. To jedyne wyjście, aczkolwiek dla osób emocjonalnych, które nauczyły się w życiu kierować uczuciem nie takie proste. 

Jeżeli pomimo uczuć wychodzimy z toksycznej relacji i nie godzimy się na traktowanie jak przedmiot zaczynamy logicznie myśleć… liczą się fakty. 

Kiedy zaczynamy słuchać rozumu i przecieramy szlak komunikacji to serce otwiera się na nowe logiczne rozwiązania i współpracuje z umysłem.

A to znaczy, że pozwalając rozsądnie dokonać wyboru i… kierunkować uczucia, można odczuć satysfakcję z relacji. Łatwiej wówczas dostrzec harmonię, spokój, radość, na które serce zaczyna się otwierać.

Dziękuję pewnej osobie, która mnie zainspirowała do tego artykułu. 🙂

 

 

 

 

 

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: