Ciało i cielesność

W cieniu opuszczenia – migrena

Objawy

Dziś wpis zainspirowany moją przypadłością, z którą borykam się od dzieciństwa – migrena, ból napięciowy – jakkolwiek jest nazywamy.  Ból głowy pojawiający się  po sytuacji stresowej rozległej w czasie lub krótkiej, ale o silnym natężeniu.

W skrócie, jakie są objawy migreny i do czego zmuszają organizm, wiadomo:

  • nadwrażliwość na hałas;
  • światłowstręt;
  • nudności do wymiotów – kolor żółty sugeruje o nadmiarze żółci w żołądku;
  • charakterystyczny, tępy ból w okolicach skroni lub z tyłu głowy;
  • niezdolność do jakiegokolwiek wysiłku fizycznego i umysłowego.

Poza fizycznym nie można pominąć na początku aspektu głównie przyczynowego.

Przyczyny

Co może być bezpośrednim źródłem choroby?

  • Po pierwsze: według Roberto Barnai zwolennika Germańskiej Medycyny, głównym konfliktem migrenowych bólów głowy jest konflikt „opuszczenia”. Słowo to może sugerować zarówno pominięcie, pozostawienie lub – dla mnie  bardziej uzasadnione – opuszczenie z dewaluacją poczucia wartości. Opuścić kogoś to „zrzucić” do poziomu niższego lub zerowego.
  • Po drugie: może być to strach przed byciem widzianym – występ przed publicznością – lub niemożność sprostania czyjegoś oczekiwania w kwestii intelektualnej.
  • Po trzecie (to moja teoria, która bardzo często się sprawdza) Natłok nagromadzonych myśli, które pozostają wyłącznie na poziomie rozważań i codziennej „kontemplacji”. Nic z nimi nie robimy. Nie mogą ujrzeć światła dziennego ale skrywane, jak sekrety tam pozostają. Myśli, szczególnie te „natchnione”, ważne dla nas, dla naszego rozwoju napływają z taką częstotliwością, że powinniśmy je wprowadzić w czyn, lub wykreować czyli nadać im określoną formę.

Dlaczego tak wiele kobiet miewa te dolegliwości a niewielki odsetek mężczyzn? Ból głowy o podłożu napięciowym, migrenowym ma związek z relacją z ojcem. Zatem konflikt opuszczenia dotyczy relacji:

Ja – Bóg

Ja – Ojciec

Ja – Partner

Plan duchowy

W moim pokoleniu takie bóle miewała mama, babka i prababka. Więc musiał powstać konflikt pokoleniowy, kobieta – Bóg. Zresztą często słyszałam powiedzenie od babci: „Ciebie to chyba Bóg opuścił. 😉

Ja pamiętam ojca jako opiekuńczego, zaradnego. Zawsze pomagał w zadaniach domowych, szczególnie z języka polskiego :). Pamiętam jak wracaliśmy razem jednym autobusem, tato z pracy, ja ze szkoły. Zawsze miał banany i inne smakołyki. Mieliśmy zawsze bardzo dobry kontakt.

Skąd w takim razie poczucie opuszczenia przez niego? To poczucie niespełnienia w jego oczach, jako córka – idealna, prymuska. Był jednocześnie bardzo wymagający. Starałam się podtrzymać ten obraz idealnej córeczki, która przynosi bardzo dobre oceny.  Czułam się opuszczona i niezrozumiana intelektualnie. A ponieważ nie otrzymywałam za darmo, musiałam ciągle zasługiwać. Potrzebowałam, by mnie ciągle chwalił i mówił jak bardzo jest ze mnie dumny.

Chciałam być MĄDRA – dla niego. Czułam się lepiej i pewna siebie gdy był obok. Stąd przyszło zrozumienie dlaczego, gdy dorosłam i zdawałam egzaminy studenckie, po każdym z nim miewałam migreny. Tak bardzo chciałam otrzymać ocenę, która podniosłaby moją wartość w jego oczach.

 

Warto tutaj wspomnieć, że nauka, egzaminy to zdobywanie wiedzy i poszerzanie świadomości. To są dzieci, młodzież ale i naukowcy, dorośli, którzy mają natchnienia, przełamują stereotypy i schematy myślowe. Często niestety nie chcą lub nie mają odwagi przewartościować myślenia społeczeństwa lub nie mają odwagi wyjść poza ramy myślowe pewnych instytucji i swego życia.  Wzbranianie się przed nadaniem kształtu myślom, inspiracjom i wcielenia ich w życie bardzo często może powodować oprócz migren również guzy mózgu.

Ową niezaspokojoną potrzebę docenienia przez ojca, „łatałam” bliskim kontaktem z Bogiem. Dlatego nauczałam o Nim przez 20 lat. Dlatego obecnie jest we mnie pragnienie mówienia o Nim – jednak w innej formie, w innej postaci niż do tej pory.

Nie trudno zauważyć, że ojciec może chcieć dla dziecka najlepiej, może się troszczyć i dbać, a dzieci mogą często i tak odczuwać jakieś niespełnione potrzeby, o których nie zawsze przecież mówią.

W relacjach partnerskich przeważnie byłam tą, którą mężczyzna opuszczał. Pomimo silnej więzi i dobrej komunikacji, gdzie nic tego nie zapowiadało, nagle zastawiał.

Teraźniejszość

Z obecnym partnerem komunikacja od początku była jasna i uczciwa. Potrafił napisać dokładnie wtedy, gdy było mi źle lub w środku nocy: „dlaczego nie śpisz”? 😀 Nie zostawiał bez kontaktu, a jeżeli już to wyjaśnił przyczynę. Miałam odnośnie tej kwestii ogromny spokój. A jednak wciąż odczuwałam (szczególnie ostatnio) niedosyt bliskości. Po jego wyjeździe, częstotliwość napadów migreny się zwiększyła, a pojawił się lęk, więc poczucie opuszczenia jest uzasadnione.

Nigdy nie bałam się duchów, demonów. W dzieciństwie często widywałam zmarłych – usłyszałam to od mojej mamy. Jako nastolatka opiekując się dziadkami wieczorami przechodziłam obok lasu – bez lęku.

Ostatnio padło od osoby dla mnie ważnej pytanie: „Co jest twoim największym lękiem”? Pomyślałam, że chyba jakiś jest, ale nie mam pojęcia. Mój umysł poszukiwał odpowiedzi i nie potrafił znaleźć. Odpowiedz pojawiła się szybko.

Wyjaśnienie

Jakie przełożenie, wymienione wyżej odczucia opuszczenia, mają na symptomy migreny?

  • Symbolem ojca jest światło, słońce. Jako dziecko już nie mogłam spojrzeć w niebo. Odczuwałam ból i pieczenie. Proszę zwrócić uwagę, że podczas migreny jeden z objawów to „światłowstręt”. Odrobina światła, promyk słońca wpadający przez zasłonę powoduje ból oczu i potęguje ucisk w głowie.
  • Przebywanie w ciemności – nie ma w niej tego, który mnie opuścił. To pewnego rodzaju ucieczka w samotność, podobnie jak „chwilowa depresja”. Nie ma nikogo jestem ja, a w ciemności odnajduję „schronienie”.
  • Nadwrażliwość na dźwięki – nie chcę i nie muszę słuchać słów, które przypominają o mojej niskiej intelektualnej wartości, o wymaganiach, którym nie sprostałam.
  • Ogólnie osłabione mięśnie i niezdolność do funkcjonowania – „bo skoro nic nie potrafię, to po co się wysilać”?
  • Wreszcie wymioty – niemożność strawienia mojego konfliktu, w którym od dawna żyję.

Zastanawiając się więc nad pytaniem o mój największy lęk, odpowiadam: Moim największym cieniem jest lęk przed opuszczeniem. A odpowiedz przyszła z ciała, z bólu, którego nie może już znieść. Ciało po raz kolejny pokazało mi, że zmierzam nie w tym kierunku, wskazało, gdzie tkwi problem. Po raz kolejny stało się sprzymierzeńcem. Zawsze gdy chorujemy, ciało pokazuje nam, że za chorobą kryje się nigdy niezaspokojona potrzeba. Zwracajmy uwagę na symptomy ciała, na sylwetkę, skórę, stan, ponieważ jest ono drogowskazem, ponieważ jest częścią planu boskiego.

Niezaspokojone potrzeby

Jaka potrzeba może zatem się kryć za moimi bólami głowy?

  • Po pierwsze: potrzeba fizycznej i intelektualnej bliskości mężczyzny;
  • Po drugie: potrzeba docenienia mnie jako kobiety inteligentnej, mądrej;
  • Po trzecie: słuchanie jego słów uznania:
  • Po czwarte: że kobieta inteligentna może również być piękna i na odwrót, czyli potrzeba bycia kobietą tzw. „pełnowartościową”. Wbrew opiniom bowiem niektórych panów jedno z drugim nie idzie w parze. Ale to temat na osobny artykuł.

Jak w takim razie poradzić sobie z tymi bólami?

  • Włączyć leczenie medyczne: kiedy nic nie działa zażyć leki, wykonać badanie głowy;
  • Zadbać o atmosferę wypoczynku;

W moim przypadku nie działały nawet zastrzyki. Dlatego czas na przyjrzenie się bezpośredniej przyczynie, jako konfliktowi programującemu migrenę i poszukanie optymalnych rozwiązań.

  • Skoro potrzebuję bliskości mojego partnera, to zadbanie o rozmowę, w której konkretnie wyjaśnię jakie są moje potrzeby i jakie korzyści mogą wnieść do relacji. Skoro do tej pory tak było, myślę, że taki komunikat może tylko podnieść jakość atmosfery w związku.
  • Skoro dłuższa rozłąka nie wpływa dobrze poszukać innego rozwiązania, które będzie odpowiednie dla jednej i drugiej strony.
  • Niestety przy relacjach toksycznych, w których tkwi się latami bez zmian, należy przede wszystkim zadbać o siebie i zakończyć związek. Oczywiście ktoś może zapytać: „a terapia”, „przepracowanie w sobie”, „odszukanie swojego wewnętrznego ojca”? Oczywiście, że to ważne wskazówki, ale nie jest to takie proste, ponieważ wspólna terapia wymaga dobrej woli obojga, to również wybór partnera. A kiedy już odnajdziesz w sobie wewnętrznego ojca i nawiążesz relację, to nie oznacza, że partner nie odejdzie lub musisz znosić jego porażki i ignorancję.

To są rozwiązania, które mieszczą się w moim kanonie. Istnieją zapewne indywidualne, odpowiednie dla każdej osoby.

Życzę więc Wam kochani wytrwałości.

 

 

 

 

 

 

To mój punkt widzenia i moje doświadczenia. Pamiętaj! Nie musisz się ze mną zgadzać :) Zapraszam zatem do dyskusji.

%d bloggers like this: