Relacje i związki

W świecie marzeń – mój ideał

Duch (druga połówka dla kobiety – bogini – na planie duchowym) działa zawsze z poziomu Miłości. Nawet, gdy pozornie odczuwamy jako Jego niszczenie, burzenie urojeń, pewników życiowych, w które dotąd wierzyliśmy. Pod tymi pozorami zawsze kryje się jego miłość do nas. Nikt nie zna nas tak, jak on. Kiedy jest w nas zgoda na Jego działanie, on wkracza według swojego planu, który powoli przed nami odsłania. A my zniecierpliwieni pytamy… no kiedy… czy to już? Gdzie jest zamówiona praca, spełnienie, harmonia, partner?

Nie traktujmy Go jak „księgę życzeń”.

Od kilku tygodni odczuwam nieustannie Jego obecność. Przychodzi w snach, w realu przez ludzi, no i przez mężczyznę, którego pokochałam wbrew swoim zasadom i wyobrażeniom. Zobaczyłam wyraźnie moją drogę po której mnie prowadził, i odsłaniał po kawałku. Wędrując z Nim w pełnym zaufaniu, zrozumiałam, że wszystkie wyobrażenia o moim rycerzu z dzieciństwa prysły, a raczej On wszystkie zniszczył. Marzenia o wysokim przystojnym, dobrze zbudowanym mężczyźnie pozostały tylko w świecie marzeń, a szarmancki, kulturalny, dobrze wychowany i świetlisty ukochany to ideał, który przez moją wyobraźnię został utworzony na potrzeby przetrwania w bolesnej rzeczywistości.

Dzięki Jego prowadzeniu zrozumiałam, że drogą do zdrowej i pełnej relacji z mężczyzną, partnerem jest harmonijna i zdrowa relacja przyszłej kobiety z ojcem. Czy to znaczy, że skoro jej nie zaznałam, to nie spotkam właściwego faceta… nie pokocham z wzajemnością? Gdy wciąż zadawałam sobie pytania, a rezultaty były nikłe, korzystałam z rad innych: „uruchom wyobraźnię”, „odczuj, że już jest”. Ale jak? Mogłam jedynie wyobrazić sobie relację, którą widziałam w świecie rzeczywistym. Innej nie znałam. To co teraz? Znów porażka.

Opór w relacji z mężczyznami wynika często z braku tego pozytywnego wzoru ojca, zdrowego, silnego i dającego dziecku poczucia bezpieczeństwa. Wówczas pozostaje zwrócić się do Boga – Ojca. Proste… i już? Ale i ten etap okazał się bezowocny. Nadal to nie działa. Jesteś dorosłą kobietą, żyjesz, pracujesz, ojciec być może odszedł, nie masz z nim kontaktu i wiesz, że nie zostanie nigdy odbudowany z różnych przyczyn. Zostaje więc tylko jedno: dokonać wyboru pomiędzy samotnością, a przełamaniem oporu i wyjściem do mężczyzn w świecie realnym. Pierwszy etap to po prostu zauważenie, że są, istnieją. Kolejny – próba kontaktu werbalnego, cielesnego – bliższego. Przypuszczam, że na początku zaczniesz przyciągać mężczyzn podobnych do tych, których znasz z dzieciństwa: dziadka, ojca – apodyktycznych, wykorzystujących lub słabych, zniewolonych. To przyśpieszony kurs wchodzenia znów w rolę bycia dzieckiem, odtwarzania starych wzorców, z tą różnicą, że nie jesteś dzieckiem, a dorosłą kobietą. Przed Tobą wezwanie, aby zacząć świadomie stawiać granice, zauważać  potrzeby swoje i swojego ciała, rozpoznawać reakcje na panów, którzy się pojawiają i dać sobie zgodę, na te doświadczenia.

Druga opcja to zwrócić się bezpośrednio do swojego Duchowego mężczyzny, drugiej połówki na planie duchowym, do swojego Boga. Bardzo  realnie i szczegółowo opisuje to Farida (www.ciemnanoc.pl). Spotykaj się z Nim, idź na randkę, ale bądź wolna od jakichkolwiek oczekiwań. Być może nie od razu pojawi się przed Tobą jako partner, ukochany. Może rozpoznasz w nim postać z dzieciństwa, której zawsze się bałaś, może Cię przerazi, a może przytuli… nie oczekuj, po prostu bądź… A może zwróć się do Niego jak do Ojca, którego zazdrościłaś zawsze innym koleżankom, znajomym, ojca, który był nieobecny, a którego pragniesz poczuć. Być może zobaczysz go jako brutalnego, surowego. Pamiętaj, że to proces wychowania Cię do roli bycia kobietą. To etap trudny i bolesny, bowiem proces wychowawczy może przejawiać się przez spotykanie mężczyzn w realu, odrzucających, lekceważących, przez cierpienie fizyczne, przez to, czego doznałaś jako dziecko.

Partnerem może stać się, gdy dojrzejesz do Miłości partnerskiej, gdy się usamodzielnisz i poszukasz oparcia w sobie. Nie przeskoczysz etapu bycia dzieckiem dla swojego Ducha – Partnera. Poczuj bunt, strach, wnerw, a gdy zmęczysz się tym stanem przytul się do niego, jak mała dziewczynka. Poproś o utulenie, o odrobinę miłości o ciepło, poczuj się bezpieczna w Jego ramionach.

Proces, który opisuję to moje dojrzewanie do partnerstwa, które nadal trwa. To moja historia, którą rozpoczęłam dzięki Faridzie od otwarcia się na mężczyzn w najbliższym środowisku. Zaczęłam udawać, że mnie interesują i przymuszać się do rozmów, zaczepek, uśmiechając się. Przełamywałam w ten sposób strach przed ich agresją, siłą i przede wszystkim łamiąc stereotypy, o kobiecej skromności i fałszywej wstydliwości.

Otwierając przed nimi serce i pokazując swoje wnętrze stopniowo zaczęłam postrzegać ich jak dzieci, które same potrzebowały wsparcia. Stawałam się dla nich matką, więc uciekłam w drugi biegun, biegun macierzyństwa.

Partnerstwo pojawia się na końcu drogi. To najtrudniejszy etap, ponieważ jest harmonią pomiędzy byciem nieporadnym, potrzebującym opieki dzieckiem, a matkowaniem. Jest scaleniem wszystkich zasymilowanych wcześniej aspektów.

Zanim zaczęłam doświadczać w sobie tego połączenia, musiałam doświadczyć i zaakceptować w sobie obie skrajności. Dać sobie czas i cierpliwość, by odnaleźć w sobie utraconą kobiecość.  

Photo: Spark Post

To mój punkt widzenia i moje doświadczenia. Pamiętaj! Nie musisz się ze mną zgadzać :) Zapraszam zatem do dyskusji.

%d bloggers like this: