Ciało i cielesność

„W zdrowym ciele…”

Potrzeba ciała

Od dłuższego czasu czuję przymus napisania do kobiet. Temat zapewne dotyczy również i płci męskiej, ale myśl przyszła w kontekście kobiet czyli bogini.

Pojawiła się moda ostatnio na dbałość o higienę nie tylko psychiki, ale i ciała. Wiele z nas chciałaby wyglądać lepiej, mieć jędrniejsze ciało, smukłą sylwetkę. Stosujemy dietę, zdrowo się odżywiamy i… No właśnie. Uprawiamy sport. Tylko czemu tak trudno zabrać się do tego. Wysiłek dla niektórej kobiety kojarzy się niekoniecznie pozytywnie: z forsowaniem ciała, musztrowaniem go, wykonywaniem ponad miarę. Czasem zapał i chęć kończy się po kilku ćwiczeniach lub po jednym kilometrze biegu. Kiedy kilkanaście lat temu zaczęłam uprawiać gimnastykę, to podejść do tego tematu sportu było mnóstwo. Szybko się zniechęcałam. Próbowałam niemalże każdej dyscypliny. W końcu przypadkowo trafiłam na „callanetics”. Ćwiczenia polegające na niewielkich i powolnych ruchach, napinaniu mięśni, aczkolwiek bardzo męczące. Instruktorka zalecała 100 powtórzeń każdego ćwiczenia. Ja po 10 – 15 padałam. Zaczęłam więc od 5 powtórzeń, stopniowo dokładając: 5, 10 itd. Zaczęłam więc ciało przyzwyczajać do wysiłku, w ten sposób nie zniechęcając go do dalszej współpracy.

No właśnie – współpracy a nie tresury.

Osiągnęłam dość szybko cel, bo widząc skutki zaczęłam przymuszać się stopniowo do większej liczby powtórzeń. Ćwiczenia przyniosły mi zadowolenie ale i efekty, bowiem od roku 1996 już nigdy nie wróciłam do tej wagi i sylwetki. Chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Jest znaczna różnica pomiędzy współpracą z ciałem, słuchaniem go, czego na dany moment potrzebuje, a rywalizacją, tresowaniem. Jeśli jest zmęczone to bez sensu jest przymuszanie i samobiczowanie, bo można się tylko zniechęcić. Osoby generalnie nastawione na współpracę z innymi mogą mieć tendencję do współpracy w temacie sportu. Ci, którzy kochają rywalizację z innymi będą dążyli do tej rywalizacji i tutaj. A tak naprawdę wystarczy posłuchać swojego ciała. Jeśli jest słabe, najbardziej odpowiednie ćwiczenia będą te bardziej statyczne. Grunt, żeby przyzwyczaić je do ruchu.

Dla mnie najtrudniejszą formą był bieg. W szkole byłam zawsze ostatnia :D. Dziś dzięki mobilizacji mojego partnera polubiłam bieganie. Nigdy nie sądziłam, że to nastąpi. Nawet jeśli na 3 km robię kilka przystanków to moje ciało odpowiada mi, i rekompensuje lepszym wyglądem i większą dawką energii.

Kobiety, nie warto zatem się zniechęcać,ale poznać swoje ciało i dowiedzieć się jakiej dyscypliny potrzebuje i jaki rytm jest dla niego odpowiedni. 🙂

Powodzenia!  

Photo: Spark Post

To mój punkt widzenia i moje doświadczenia. Pamiętaj! Nie musisz się ze mną zgadzać :) Zapraszam zatem do dyskusji.

%d bloggers like this: