Blog,  Poczucie uwięzienia,  Wolna Dusza

Wolność od oczekiwań

Wielu z nas ma czasem tendencję do nadmiernego dawania: czasu, pieniędzy, uwagi i Bóg wie czego jeszcze. Najlepiej wszystkiego. Może to wynikać z potrzeby serca – „bo tak mam”, bo jestem otwarta na innych, bo jestem hura-optymistyczna i zanim pomyślę, to już działam.
Ale niekoniecznie. Kiedy  rozdajemy „siebie” za dużo… kawałek po kawałku pojawia się oczekiwanie, że otrzymamy z powrotem jakąś część zapłaty w formie podziękowań słownych lub gestów, uczynków. Im więcej dajemy, tym bardziej rosną oczekiwania zwrotu. Im większe poświęcenie tym większe oczekiwanie.
A co jeśli nie otrzymujemy? Może pojawić się złość, frustracja, rozgoryczenie i żal… bo przecież tyle dałam. Włożyłam serce, w pracę wykonywaną, w związek, relację przyjacielską…
Można zapytać o takie osobowości jak: Matka Teresa z Kalkuty, Jan Paweł II. Wspominam o tych katolickich, a co z żołnierzami na misjach? Oni również się poświęcają, oddają życie. Czy oczekują, że ktoś dla nich uczyni to samo? Owszem, można się poświęcić, można nie oczekiwać, Ale czy ja jestem na to gotowa? Czy to mój cel ostateczny, z którym narodziłam się na świecie? Czy moja dusza i ja cielesna tego chcemy?
Dość trafne wydaje się słowo „zatracić się”, niesie za sobą wydzwięk utraty. Czego? Tego, co do tej pory było dla mnie ważne. Nagle moje priorytety ulegają zmianie. Nie mam czasu dla przyjaciół, dla rodziny, w pracy nie mogę się skupić… Nagle nowy „obiekt zainteresowania” zwany Wielką Miłością staje się całym moim życiem, co tam… światem. Jest najważniejszy. Mogą pojawić się tendencje do idealizowania go, jego cech, zachowania, co owocuje tym, że zaczynam usprawiedliwiać nawet jego wybryki i manipulację.
Gorzej, jeżeli w tym zatraceniu nagle zapominam o moim zainteresowaniach, pasjach, o tym, co lubiłam i co czyniło mnie tą istotą, którą jestem. Gorzej dla mnie, bo odklejam się od siebie, poświęcając moje życie dla innego życia. Oddając znalezionej Miłości całą siebie staję się pusta i bez wyrazu.

Dlaczego?

Ponieważ energia zawsze dąży do wyrównania, do powrotu do swojego „środka” – do siebie. Tam, gdzie jest ubytek, pojawi się chęć wypełnienia, najczęściej w  formie wdzięczności.

Jeżeli z drugiej strony, ze strony partnera, w rzeczywistym życiu brak zaangażowania i dawania to na poziomie nieświadomym może dojść do wyrównywania energii, co skutkuje nieporozumieniami i rozstaniem.

Więc czas zachować umiar. Dajmy, ale dbając o swój czas, pomagajmy, ale w ramach rozsądku.
Skąd wiemy, że zachowaliśmy harmonię? Ponieważ odczujemy spokój i pewność… tak! Dałam tyle ile mogłam i nie odczuwam potrzeby wynagrodzenia. Dałam…  ponieważ chciałam. 
LSuolFree

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. 🙂 Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

%d bloggers like this: